2009-11-02 22:19:33 >>
squiby

Click Me!
Adopted from squiby
skomentuj (0)
2009-11-02 22:19:11 >>
squiby
<a href="http://www.squiby.net/level/1708990"><img src="http://www.squiby.net/view/1708990.png" border=0><br>Click Me!</a><br><a href="http://www.squiby.net">Adopted from squiby</a>
skomentuj (0)
2007-06-16 20:23:37 >>
Aaa!
Miałam zamiar napisać wielce mhrochną notkę dołującą. Ale chyba nie wyjdzie, bo mam za dobry humor.
Jakie to ciekawe właściwie, jedna wiadomość tak diametralnie zmienia nastrój. Ale - JAKA wiadomość! I tak, brzmię jak nastolatka na hormonach, ba, jak tłum takich nastolatek, ale... Ale! Ale właściwie ja się czuję jak nastolatka na hormonach! Serce bije, czuję cieżkie uderzenia w gardle, ręce mi się trzęsą. Ten stan można określić jednym
thrilled, które załatwia właściwie wszystko.
Jestem nieprzytomna ze szczęścia.
I tak mi z tym dobrze!
Nawet świadomość, że czekają mnie
jeszcze trzy dni nauki, plus jeden "dzień z wychowawcą" (cokolwiek właściwie to oznacza), nie jest w stanie zepsuć mi humoru.
Chyba mój świat wrócił do pionu po tygodniach lekkiej depresji.
M., przyjeżdżaj szybciej!
Tagi: notkanotka
skomentuj (3)
2007-06-05 15:24:06 >>
Odpowiedź d?
Wyobraźcie sobie następującą hipotetyczną sytuację: Wracacie do domu wściekli, bo jacyś smarkacze postanowili zwyzywać was od kurew tudzież tychże kurew synów. Otwieracie lodówkę, gdzie - jak wiecie - czeka na was jogurt, którym będziecie się
anty-depresjować. A tam: figa! Jogurtu nie ma, bo zeżarło go, niech je szlag, wasze rodzeństwo.
Jak się czujecie?
a) Jesteście źli.
b) Jesteście bardzo źli.
c) Jesteście wściekli.
d) Wstępuje w was furia.
Bo ja poproszę o zakreślenie odpowiedzi "d"!
Tagi: furia
skomentuj (2)
2007-06-02 19:18:10 >>
Pochwała głupoty.
Czasem myślę, że gorzej być nie może. Że szczyty głupoty zostały już osiągnięte i powiewają na nich chorągiewki w psychodelicznych, oczojątrzących barwach (wściekły róż jest z pewnością jedną z nich.) Że biegun anty-mądrości jest odkryty, a gwiazda przyćmiewająca inne brakiem rozumu świeci, jakby miała, cholera jasna, ochotę pozbawić zwyczajnych śmiertelników wzroku swoim niemym krzykiem:
Patrzcie, hej, tu jestem!, i że jest to gwiazda największa i większej, dzięki bogom, nie będzie.
I wtedy dzieje się coś, co każe mi zmienić diametralnie poglądy. Bo, wyobraź sobie szary człowieku, oto wyłania się z morza nowa Atlantyda idiotyzmu, niczym Wenus z piany - rodzi się bóg imbecyli, życie płata nieprzyjemne figle pisząc nową tragedię kretynizmu, tysiąc - ba, milion! - razy znakomitszą w swym bezsensie od największych dzieł Sofoklesa razem wziętych.
I cóż to, pytasz, cóż? I wiesz dobrze, że retoryczność jak najbardziej wskazana, bo przecież nikt nie odpowie, nikt nie przewidział, nikt nie potrafi wyciągnąć logicznych wniosków i odnaleźć sensu w morzu nielogiczności.
Czasem tylko ktoś spojrzy z politowaniem, bo nerwy szargają się niepotrzebnie; bo głupota była, jest i będzie, o czym każdy człowiek ma szansę przekonać się każdego dnia od nowa.
Jedyna niezmienna we wszechświecie.
skomentuj (1)
2007-06-01 19:19:29 >>
Rozbicie.
Ciekawe, czy w ramy autorozbicia psychicznego wpisane jest siedem lat nieszczęścia? Bo jeśli tak, to za cały dzisiejszy dzień musiałabym przypłacić pechem
ad finem, czy tam innym
ad mortem, a to byłoby ze wszech miar niewskazane. Nie, żebym obecnie nie dysponowała dużym asortymentem wspomnień zdarzeń nieszczęśliwych tudzież zwyczajnie przypadkowo nieco niefortunnych - w takie akurat moje życie obfituje aż za bardzo nawet. Po prostu mam dziwny dzień, bo i pogoda nie taka, i nie ma tego Kogosia, który podtrzymuje mnie przy życiu jak tlen i respirator w jednym. I w ogóle - przy czym to "w ogóle" jest najważniejsze ze wszystkiego. Jak zwykle.
Znów spojrzałam na gg. I na zegarek. Chyba jednak mam pecha - bo wciąż Kogosia niet. Ale podnosi mnie na duchu, że może o mnie myśli, skoro mamy godzinę 19:19?
skomentuj (0)
2007-05-30 19:24:49 >>
Bo czasem bywa tak...
Masz czasem taki dzień, kiedy budzisz się tuż przed dziewiętnastą z poczuciem, że trzy godziny snu to zdecydowanie za mało, bólem głowy i od razu złym humorem, bo za oknem deszcz? Nic ci się nie chce, nawet muzyka cię obyrzdza, wszystko jest
nie tak. Ktoś, z kim chcesz rozmawiać godzinami, jak na złość musi iść, nie masz co robić, nowych tekstów nawet ruszyć nie zamierzasz, nie wspominając o dokończeniu starych. Na widok angielskiego dostajesz skurczy i sensacji żołądkowych, na widok Worda - czarnej rozpaczy.
A na sygnał przyjścia SMS-a od Tamtej Osoby chcesz z powrotem wrócić do łóżka i zakopać się pod pierzyną, mając głęboko w poważaniu wszystko, co posiada jakikolwiek związek z... właściwie czym?
Z całym światem chyba.
skomentuj (1)
2007-05-28 21:45:29 >>
Uda się!
Parafrazując pewien tekst, pachniałam dziś po powrocie ze szkoły (a właściwie - Drogerii Natura) "jak jeden wielki burdel". Pięć rodzajów wód toaletowych to chyba lekka przesada, biorąc pod uwagę, że wcale kwiatowe one nie były.
Jest na zmianę źlej i dobrzej, co za dziwny sposób stopniowania.
Źlej, gdy nagle dowiaduję się, że jednak
tak, i że ta idiotyczna zazdrość nie daje żyć, i nienawiść do samej siebie, bo przecież wiedziałaś!,
wiedziałaś! że tak, cholera jasna, będzie. I po co ci była ta nadzieja, głupia, głupia, kiedy się wreszcie nauczysz?
A dobrzej, kiedy znów w serce wstępuje nadzieja, ale ta dobra, ta, która zamiast ranić - koi i leczy.
Tak bardzo chcę, żeby się udało, że to aż boli.
Musi się udać.
skomentuj (2)
2007-05-25 16:18:29 >>
O butach.
Przechodzę silne załamanie nerwowe i depresję. Depresja wyrosła na podłożu rodzinnym, a ujawniła się po ciężkim szoku, w jakim się znalazłam, gdy moja matka wróciła z zakupów z trzema - a nie, czterema parami butów. Dodajmy, że dwie z nich były wściekle różowymi szpilkami, jedna oczojątrząco turkusowymi szpilkami, i jedna czarnymi Czymsiami (ale
nie szpilkami. Już słyszę tę zaskoczoną ciszę, która właśnie zapanowała.)
Od dzisiaj mogę spodziewać się po moim domu wszystkiego i nic nie powinno mnie zdziwić (jakkolwiek w tym wariatkowie spodziewać się dosłownie wszystkiego powinnam była od jakichś siedemnastu lat. O, sancta simplicitas!) Jestem w końcu zaprawioną Wojowniczką o... no, o cokolwiek właściwie, w każdym razie ma siła ducha i opanowanie przezwycięży wszelkie trudności. I w ogóle.
Tak, możecie mnie popatać po głowie z politowaniem.
skomentuj (1)
2007-05-22 14:59:31 >>
Grrr!
Jestem wściekła, w większości na siebie samą.
Nie dość, że zepsułam oprawki okularów (i, oczywiście, nie mam obecnie środków na zakupienie nowych), to jeszcze najadłam się lodów i rozbolało mnie gardło. No bo - och, zapomniałam? - wcześniej już bolała mnie głowa. I oczy.
A na jutro mam do wkucia cztery strony słówek i trzy deklinacje.
Ktoś proponuje jakiś ciekawy sposób pożegnania się ze światem?...
skomentuj (0)
Achtung! Achtung!
Szablon ten zrobiła szinga i jest on tylko dla niej przeznaczony pod nazwą wersji 7.0.
Nad tym, co właśnie widzisz, męczyła się trzy - tak, trzy - dni.
I nie prosi, lecz nakazuje, by trzymać ręce z daleka od jej dzieła: nie tykać, bo i ona tyknie, a jak już tyknie, to nie chce być w skórze delikwenta. Czy też - denata.
Grafika na bazie zdjęcia pana Andou z Dir en grey. Brushe pożyczone stąd, pattern wykonany własnoręcznie.
Masquerade jest tytułem piosenki Haido, z kolei "a clown, the only person performing" to wers piosenki Diru, Raison d'Etre.